Weekend zaczal sie calkiem zywczajnie. Do ewelinki przyjechala przyjaciolka. Pojechalysmy pozwiedzac sopockie siedziby rozrywki. Zła kobieta jest pubem z bardzo fajnym wystrojem jednak troche tam snobistycznie i dretwo. Przenioslysmy sie do papryki lecz tam tez kaszan pod wzgledem rozrywkowym. Bez szalu wrocilysmy do domku. Spalam 3godziny-co ma znaczenie w zwiazku z tym co nastepuje. Przed 7 musialam wstac. Wyszlam przed dom i w pruszacym sniegu czekalam na anie i tomka, kupowali plyn do spryskiwacza. Cala droge prawie przespalam zeby moja choroba lokomcyjna nie miala za wiele do powiedzenia. W warszawie gps doprowadzil nas prosto do centrum handlowego o ktore nam chodzilo. W srodku spedzilismy troche czasu aczkolwiek nic ciekawego nie znalezlismy. Tomek umowil sie z przyjacielem, zajechalismy wiec po niego na aleje jerozolimskie. Poniewaz zle wpisalismy adres do maszynki bladzilismy po stolicy dobre 1,5h. Po naprawieniu bledu dojechalsimy do celu. Wnieslismy toboly na gore. Widzialam tam najbardziej schizujacy korytarz w swoim zyciu, jak do tej pory. To znaczy, wchodzilo sie przez drzwi, a tam odcinek 5metrowy prowadzcy do drugich drzwi. Tylko ze przy obrocie glowy w prawo dokladnie widzimy co jest na dworzu i to nie przez szybe. Niski murek dzielil nas od wypadniecia z 8go pieterka. Kolezanka ani pracuje w tv. Dokaldniej w news roomie dla polsatu. Poopowiadala nam jak jej sie pracowalo z panstwem lis, zanim odeszli. Po kazdym reportarzu, cokolwiek by sie w nim nie znalazlo kazdy dostawal opiernicz, co zpewne bylo bezcenna szkola. Dla hani, zeby dobrze wygladala w studiu swiatlo ustawiali 3 dni ;p Z okazji ani urodzin wznieslismy w gore serca i powedrowalismy na przystanek autobusowy. Druga paczka ludzikow juz byla na dworcu. Anety ciapong spoznil sie 2godziny, ala z mackiem przyjechali zaraz po niej wiec polaczyli swoje sily, a my robilismy wszystko zeby do nich dotrzec. Jak na zlosc autobus nie przyjezdzal. Dobrze ze andrzej z nami jechal-przynajmniej w dobrym miejscu wysiedlismy. Wiedzielismy ze klub w ktorym odbywal sie koncert jest gdzies w poblizu palacu kultury.
Pytanie sie ludzi o droge jest czyms niezastapionym podczas wszelakich wyjazdow. Jednak kiedy nikt nie ma pojecia w ktora strone podniesc palec robi sie mniej ciekawie. Dziewczyna ktora miala kupic przed wejsciem bilet od nas poradzila zebysmy sie pytali o hybrydy i to nas uratowalo. Przed klubem dluuuga kolejka, jak sie okazalo stanowili ja naiwniacy ktorzy mysleli ze kupia bilet tuz przed ;p W srodku dostalismy plakaty, moj zostal w pocigu bo jakzeby by moglo byc inaczej. Zespol grajacy przed nie przypadl mi do gustu. Bardziej wydawal mi sie pajacujacy niz grajacy ale pan od beatboxu byl zjawiskowy. W czasie przerwy technicznej koles od nastrajania instrumentow poczul misje. Zachowywal sie jak gwiazda, mial swoje 5 minut sprawdzajac kable ;p Tricky wyszedl na scene ze swoja wokalistka i zespolem. Dal koncert bardzo poprawny, w moim odczuciu nie wiedzial jak sie zachowac do konca. Byl dopiero drugi raz w naszym kraju. Mysle ze nie mial pojecia czego sie spodziewac. Koncert byl bardzo kameralny. Ograniczona liczba biletow sprawila ze znalezli sie tam ludzie, ktorzy naprawde chcieli tam byc. Nagle po ktorejs piosence z kolei szedl ze sceny. Gral bardzo krotko tym wieksze bylo moje zdziwnie. Mial jedna noge w gipsie ale dawal rade. Dostal takie wolanie o bis od tak malej liczby osob ze pierwszy bis trwal chyba z godzine, poniej drugi tez dlugawo i za trzecim zszedl do publicznosci. Nie bylo barierek, ani ochroniarza, polewal pierwsze rzedy piwem i woda. Po wyjsciu na bis zupelnie ianczej sie zachowywal. Zaczal sie bawic razem z nami. Rozkrecil sie na maxa ;D Naprawde warto bylo jechac tyle czasu zeby to zobaczyc. Przy odbiorze kurtek zauwazylismy grupke ludzi. Zalukawszy co sie dzieje bylam pelna uznania dla Tricky'ego ze tak sznauje swoich fanow. Wyszedl na korytarz, podpisywal bilety, robil sobie zdjecia z fanami (my nie mielismy ze soba aparatu) Ochrona skapnela sie po czasie i wbili dosc brutalnie w tych ludzi ktorzy z kultura czekali na swoja kolejke ale karom nigdy nie da sie nic wytlumaczyc.
Ania z tomkiem wyszli wczesniej cos zjesc. Mielismy sie spotkac w melodi.Wykonczeni zmierzalismy w tym kiedrunku kiedy nagle okazalo sie ze dziewcyzna u ktorej nocuja nie zostala tam wpuszczona. Przynajmniej obejrzelismy palme na oslawionym rondzie ;p Na kolobrzeskim jest tylko 3 metrowa ;p Nie dowiary jest to ze dookola dworca centralnego nie znalezlismy nic co by bylo otwarte cala dobre %) Nawet mc donald. Poszlismy wiec na dworzec. Pamietam ze jak bylam dzieckiem przed kasami lezalo mnostwo kartonow, bezdomi grali tam w karty, prowadzili namisatke normalnego zycia. Teraz sa laweczki, jakis bar. Usiedlismy w nim. Pizgalo po nerach nawet w kurtkach, herbata ratowala nas ale nie na dlugo ;( Obsluga dziwnie sie gapila. Jakby chcieli sie nas za wszelka cene pozbyc. Nie halasowalismy, nie spalismy, w okol nas bylo schludnie. Nagle podszedl jakis czlowiek. Zapytal czy moze kupic kawalek pizzy za 5zl bo ma tylko tyle a jest glodny. Troche nas zatkalo zanim odpowiedzielismy i zmieszany podszedl do kasy. W kasie zolza dopowiedziala mu ze nic nie ma mimo ze bylo. Pewnie nie chciala zeby usiadl przy ktoryms ze stolikow. Mogl mu dac zamowienie i podkresli zeby wyszedl, i tak pewnie by to zrobil. Maciek pobiegl za nim i dal mu swoje kanapki. Powiedzial mu ze dopiero co wyszedl ze szpitala, mial jeszcze szwy na dziaslach...Ucieszyl sie, a ludzie sa poprostu potworami. Wywiesili karteczke ze od 3 do 5 jest przerwa. O 5:55 mialysmy pociag. Szlajalysmy sie po korytarzch szukajac czego kolwiek az w koncu trafilsmy do cukierni. Kolejne herbaty poszly w ruch. Wczesne sniadanie. Ekspedientka nam nic nie powiedziala , pewnie tez na reke jej bylo ze bylismy w srodku.Po dworcu kreci sie trohe podejrzanych typow. Zabawowo wygladalismy na tych wysokich, bardowych krzeslach zapadajac w lekkie letarg. Gdyby tak nie wialo w budynku pewnie poprostu zajelibysmy sobie lawke, ale sniezyce pokrzyzowala nam plany. Nastawilam budzik w telefonie zeby nie zaspac przesiadki w kutnie. Tak, jechalam ponad 7 godzin z powrotem ale przejezdzalam przez wloclawek-zawsze chcialam zobaczyc jak wyglada to miejsce skad pochodzi moj ulubiony ketchup ;p W gdansku bylam przed 13 ;] Niewatpliwie jestem hardkorowcem do kwadratu ;p to juz 3ci wazny koncert w przeciagu kilku miesiecy ;> ta sama ekipa, sprawdzeni ludzie, prawde mowiac nie moge sie doczekac co wymyslimy w nastepnej kolejnosci ;)
Autor(ka) wpisu:
Ta witryna internetowa wyswietla wpisy z pingera, w których występuje słowo "paczka". Dzęki temu możesz przeglądać tylko te wpisy, które Cię interesują.
Wszelkie prawa do prezentowanych w serwisie treści należą do ich autorów.
film | virtual | net blog non stop | xs | paul mccartney | informacje | informacje | Monrowija | Miastja | broker ubezpieczeniowy | gry dla dzieci | Zawsze Aktualne Informacje z pierwszej ręki... | olimpiada | Archerry | nysa